Earl Old Person, zwany w języku Blackfeetów Stuu Sapoo (Zimny Wiatr), zmarł w wieku 92 lat w rezerwacie w Browning. To jeden z najbardziej znaczących indiańskich polityków, działaczy społecznych na rzecz tej społeczności mieszkającej w Montanie.

Został wychowany w tradycyjny sposób przez tradycyjnych rodziców, zachęcających go do nauki plemiennych zwyczajów, modlitw, tańców i przede wszystkim języka. Dla Earla Old Person i jego rodziny język narodu Blackfeet był pierwszym i podstawowym językiem. Angielski był wyuczonym drugim. Dzięki temu przez długie lata, w czasach niejednego przełomu dla społeczności Czarnych Stóp, którzy mozolnie dostosowywali się do nowych warunków politycznych, społecznych, cywilizacyjnych, Old Person był żywą encyklopedią Blackfeet’ckich tradycji i przewodnikiem po ich tradycyjnym świecie.

W swoich najwcześniejszych wspomnieniach opowiadał o biedzie, w której żyła nie tylko jego rodzina, ale i większość Czarnych Stóp. Żył w domach bez centralnego ogrzewania i kanalizacji sanitarnej (a i dostępu do bieżącej wody), ale siłą przeżycia był dla niego świat Czarnych Stóp.

Jako kilkuletni chłopak występował z pieśniami w przerwach meczów drużyny koszykówki Browning High School czy w Cleveland i Nowym Jorku, gdzie wykonywał tradycyjne pieśni i tańce Blackfeet w szkołach, na uczelniach i w organizacjach obywatelskich, kiedy zbierali datki na budowę nowego kościoła w rezerwacie.

Jako nastolatek, grając w koszykówkę w tej samej drużynie Browning High School, bardzo mocno bronił swego prawa do posiadania swoich długich włosów, splatanych w warkocze, mimo że trenerzy i aktywiści drużyn przeciwnych mocno go z tego powodu nękali.

Jednym z najważniejszym wydarzeń, które zapamiętał jako nastolatek, była wędrówka do Europy, na Światowy Zlot Skautów we Francji w 1947 r., gdzie był prawdopodobnie jedynym Indianinem. To wtedy przywiózł tipi swojego ojca i urządził je jako swoje obozowisko.

W latach 50. i 60. wieku był aktywnym działaczem na rzecz uratowania swojego narodu przed machinacjami rządu federalnego zmierzającego do likwidacji plemienia i rezerwatu. Zachęcony przez plemienną starszyznę wszedł do polityki i został wybrany – jako najmłodsza osoba w historii – na członka Plemiennej Rady Biznesu Blackfeet w 1954 roku, a wybrany w 1964 r. po raz pierwszy na stanowisko przewodniczącego plemienia pełnił tę funkcję przez 16 kadencji (1964—2008). Po rezygnacji z przewodniczącego, nadal zasiadał w radzie, jako najdłużej pełniący tę funkcję, a także najdłużej urzędujący w wyborach urzędnik plemienny w Ameryce, choć wcześniej, w 1978 roku, Old Person został honorowym dożywotnim szefem Narodu Blackfeet, co uważał za największy zaszczyt.

Był aktywny na wielu polach: angażował się w popieranie i tworzenia ustawodawstwa na rzecz wolności religijnej Indian amerykańskich z 1978 r., która chroniła dostęp do tradycyjnych miejsc rdzennych i wolności religijnej. Był prezydentem Narodowego Kongresu Indian Amerykańskich (1969-1971). Narodowy Kongres Indian Amerykańskich (NMAI) to najstarsza organizacja tubylcza utworzona w 1944 r. na rzecz obrony indiańskich społeczności i rezerwatów w USA.

Nawet wtedy, gdy był zaangażowany w „sprawy ogólnoindiańskie”, pamiętał o swojej społeczności w Montanie: przez pewien czas był prezydentem Zjednoczonych Plemion Północnego Zachodu.

Komentator „New York Times” napisał, że Earl Old Person był bardzo zdeterminowany w dochodzeniu praw swojego plemienia przeciwko rządowi federalnemu, który zbyt często je ignorował: W latach 80. Departament Spraw Wewnętrznych zaczął wydzierżawiać ziemię poszukiwaczom ropy i gazu w regionie Badger-Two Medicine, sąsiadującym z rezerwatem Blackfeet, w północno-zachodniej Montanie. Ziemia jest święta dla Czarnych Stóp, ale traktat z 1896 r. scedował ją na rząd federalny. Earl Old Person upierał się, że plemię przyznało tylko prawa do ziemi, a nie prawa do minerałów, i pomógł poprowadzić 40-letnią kampanię mającą na celu wyłączenie regionu z zewnętrznych interesów (pozostawiając otwartą możliwość, że pewnego dnia plemię może wejść w sam biznes energetyczny). W ubiegłym roku wyrokiem sądu zamknął ostatnią z umów dzierżawy gruntu.

Nie uczęszczał do college’u, ale był gorącym zwolennikiem edukacji, tej tubylczej, jak i tej „białej”. Angażował się w projekty ochrony i nauki języka Blackfeet, tradycji plemiennych i zachowania historii tego narodu. Był nastawiony na naukę młodych członków plemienia o ich przodkach. Uczył wszystkiego, co było związane z tradycjami Blackfeetów: językami tradycji, pieśni, modlitw, opowiadań, obyczajów… Jego autem było to, że sam wiele wiedział i pamiętał.

Był głęboką osobą, która tak wiele wiedziała o naszej kulturze, naszej historii i naszej społeczności. Był naszym łącznikiem z naszym i przodkami – powiedziała dla NYT Karla Bird, prezeska Blackfeet Community College, którego współzałożycielem był właśnie Earl Old Person.

Śmierć tego zasłużonego wodza odnotowało wiele amerykańskich mediów, począwszy od regionalnych „Great Falls Tribune”, NBC Montana, poprzez tubylcze „Indian Country Today” po „New York Times”.

Pozostawił po sobie spuściznę, którą można podziwiać. Podróżował po świecie ze swoim orędziem na rzecz rdzennych mieszkańców, spotykając królową Elżbietę i każdego prezydenta USA od Harry’ego Trumana po Baracka Obamę – przypomniał John Murray, konserwator zabytków plemiennych Blackfeet, w „Great Falls Tribune”.

„Indian Country Today”, jak i inne media, przypominają pewien moment z jego życia: w 1971 roku Earl Old Person został zaproszony do Teheranu w Iranie, aby wziąć udział w ceremoniach z okazji 2500. rocznicy ustanowienia Imperium Perskiego. Earl Old Person wspomina, że poproszono go na podwieczorek z szachem: Włożyłem więc strój i poszedłem. Poprosił mnie o małą przemowę, więc wstałem i poprosiłem szacha, by do mnie dołączył. Stanął obok mnie i zacząłem mówić, ale widziałem ludzi uśmiechających się i zacząłem się martwić, więc uciąłem mowę.

Wódz nie znał irańskiego protokołu dyplomatycznego i nie wiedział, że naruszył wielowiekową tradycję. Zareagował bardzo uprzejmie – wspominał o faux pas Old Person i kiedy zapytał tłumacza, co się stało, usłyszał: Zrobiłeś coś, czego nigdy nie zrobiono przez poprzednie 2500 lat, kiedy poprosiłeś szacha, by wstał.

Old Person często mówił o jedności i zachęcał młodych ludzi do nauki i praktykowania kultury Blackfeet.

Z kolei 35-letni Robert Hall powiedział: Mówiąc najprościej, Earl był naszym szefem. Był łącznikiem z tą starą drogą. Śpiewał zarówno z wojownikami, którzy polowali na bizony, jak i z tymi z nas, którzy dzisiaj żyją. Reprezentował nas z godnością i szacunkiem, i jest jednym z największych naszych ambasadorów ostatnich 100 lat. Inna rozmówczyni „Great Falls Tribune”, Tana DayRider, (22 lata): Earl był dla wszystkich jak dziadek. Na każdym meczu kibicował naszym sportowcom. Gdy był na naszej maturze, gratulował nam wszystkim. Pozostawił po sobie spuściznę obrony i honoru. Będzie mi brakowało tego, że machałam do niego, gdy przejeżdżał obok nas. Sprawiał, że każdy czuł się ważny i włączony do społeczności.

Był wielkim orędownikiem młodych ludzi, gdy mówił: Pomagajcie sobie nawzajem. Podnoście się nawzajem, a jeśli możecie kogoś chronić, róbcie to. Mamy duchowe sposoby. Ktoś na nas patrzy. „Indian Country Today” nazwała go niestrudzonym orędownikiem rozwoju ludu Blackfeet i zachowania tradycji kulturowych.

Inny rozmówca GFT, Roger Johnson (53 lata), wspomina tak: Chociaż urodziłem się i wychowałem w okolicach Seattle, za każdym razem, gdy wracaliśmy „do domu”, zatrzymywaliśmy się, aby odwiedzić jego i jego zmarłą żonę Doris. Ich miejsce było zawsze otwarte i przyjazne. Wizyty, herbata, smażone pieczywo i śpiew do późnej nocy. Moja mama pozwoliła mi nawet spać do późna!. Jako prawdziwy wódz, zawsze niestrudzenie bronił praw i dobrobytu naszego ludu. Pamiętam, jak kilka razy byłem świadkiem jego fetowania, kiedy przemawiał, zastanawiał się nad osiągnięciami plemienia, a nigdy własnymi. Jego dziedzictwo odbije się echem i będzie odczuwalne wraz z nadchodzącymi pokoleniami, które były pod jego wpływem i kontynuują jego pracę. Kiedy to piszę, wciąż widzę go w kowbojskim kapeluszu, jadącego swoją furgonetką do ich domu w Starr School.

A 17-letni Kolton Running Crane powiedział: Był filarem naszej kultury i języka.

Życie Earl Old Persona ma i „polski akcent”. To właśnie on wręczał Polakowi, Bartowi Stranzowi z Gdańska, jego legitymację członkowską Narodu Blackfeet. Poproszony o komentarz dla „Ameryki Indiańskiej” Bart powiedział: Wielka encyklopedia narodu została zamknięta.. Coś odeszło i przeszło do historii. To coś to inny stan ducha, którego nie widać na co dzień. Cieszę się, że bez mała 30 lat tego człowieka w większym lub mniejszym stopniu poznałem. Może jakiś procent spostrzegania rzeczywistości nauczyłem się od niego?

Arlan Edwards, jeden z Blackfeet’ckich liderów, śpiewający pieśń Going Home podczas ceremonii pochówku w jednym z ulubionych miejsc Earla Old Persona – Browning High School Gymnasium – przypomniał słowa pieśni, które nauczył go jego dziadek, powiedział: Nie martw się o mnie, idę do domu zjeść jagody.

Krzysztof M. Mączkowski

Fot. Włodek Rybicki.
Na fotografii Earl Old Person (w niebieskiej koszuli) idzie ze staffem podczas jednej z uroczystości w rezerwacie Czarnych Stóp w Montanie. Bart Stranz idzie po lewej stronie.