W cieniu zbliżających się listopadowych wyborów do Kongresu USA, konfliktów handlowych między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą, napięć wokół Grenlandii oraz prób politycznego zbliżenia Kanady z Unią Europejską, referendum zaplanowane w Albercie na 19 października może wydawać się wydarzeniem drugorzędnym. Tymczasem jego polityczne konsekwencje mogą wykraczać daleko poza granice tej prowincji. Szczególne znaczenie ma ono dla Pierwszych Narodów, których prawa traktatowe i historyczne terytoria znalazły się w centrum sporu o przyszłość Alberty.
Właściwie mamy do czynienia z dwiema inicjatywami referendalnymi: „obywatelską akcją niepodległościową” i oficjalnym referendum zarządzonym przez premier prowincji, Danielle Smith.
Warto zacząć od tej drugiej inicjatywy – oficjalnego referendum – bo jest ona i zaskakująca, i odmienna od separatystów albertańskich. Smith nie podejmuje ostentacyjnie wątku niepodległości Alberty, ale płynąc na jakiejś większej populistycznej fali akcentuje większą autonomię prowincji i czyni pewne kroki, które mogą taki mechanizm uruchomić .
Z naszego punktu widzenia trudno osądzić co było pierwsze: inicjatywa Smith czy separatystów, ale przesłanie obu inicjatyw pokazuje, że jest jakiś niepokojący ferment w Albercie, który próbują wykorzystać obie strony. Trudno też dziś ocenić na ile separatystyczny ruch w Albercie przypomina niegdysiejsze próby oderwania Quebecu od Kanady i czy jest on tak samo skazany na niepowodzenie (Quebec, mimo wielu prób, stanowi część państwa), czy raczej początkiem większej zmiany, o której dziesiątki lat temu pisali jedynie fantaści.
W co gra Danielle Smith?
Swoje zamiary premier Alberty ogłosiła w lutym br.[1] przy okazji prezentacji nowego budżetu prowincji. Zaznaczyła, że Alberta notuje niesłychany rozkwit gospodarczy: odnotowuje wzrost zatrudnienia, nowe wielomiliardowe inwestycje i wzrost wynagrodzeń.
Nota bene, również dzięki zniesieniu zarówno szkodliwego limitu wydobycia ropy i gazu, jak i przepisów dotyczących osiągnięcia zerowej emisji netto w sektorze elektroenergetycznym w porozumieniu z rządem federalnym w Ottawie.
W nadchodzącym roku spodziewamy się ogłoszenia inwestycji w centra danych i energetykę o wartości kolejnych dziesiątek miliardów dolarów, rozbudowy zakładów wydobywających ropę oraz zatwierdzenia przez rząd federalny budowy rurociągu o przepustowości miliona baryłek dziennie, prowadzącego na nasze zachodnie wybrzeże, skąd ropa będzie trafiała na rynki azjatyckie.
Inwestycje te stworzą ogromną liczbę nowych miejsc pracy dla mieszkańców Alberty i — mówiąc obrazowo — uruchomią kolejną falę inwestycji we wszystkich sektorach gospodarki: od rolnictwa, przez technologie i turystykę, po lotnictwo i wszystkie pozostałe branże, powiedziała Smith wspominając natychmiast o zagrożeniach, jakie mogą zburzyć ten idylliczny scenariusz: spadek wartości dolara, zagrożenia społeczne i masowe migracje, których autorem jest Justin Trudeau (były premier Kanady), a które spowodowały bezprecedensowe obciążenie naszej opieki zdrowotnej, edukacji i innych programów społecznych.
Nierozumnej jej zdaniem polityce Trudeau przeciwstawia szlachetną i perspektywiczną politykę Stephena Harpera, poprzednika Trudeau.
Warto wspomnieć, że Harper za czasów swojego premierowania był autorem agresywnej polityki względem Pierwszych Narodów, które przerażone próbami zawłaszczania przyrodniczo cennych obszarów i jednocześnie swoich świętych ziem, wywołały rewolucję Idle No More! mobilizującą społeczności indiańskie w obronie praw traktatowych, suwerenności i ochrony środowiska. Dodatkowym wówczas sukcesem choć nastąpił on później, była wyborcza przegrana kanadyjskich Konserwatystów i początek nowej ery relacji z Pierwszymi Narodami w wykonaniu rządów Liberalnej Partii Kanady.
Sama Smith wytyka Ottawie (stolicy Kanady), że tylko w ciągu ostatnich pięciu lat rządów Trudeau liczba mieszkańców Alberty wzrosła o prawie 600 tysięcy, przekraczając pięć milionów. I dalej: że ogranicza rozwój najważniejszych sektorów Alberty tworzących miejsca pracy, w polityce imigracyjnej odchodzi od priorytetowego traktowania migrantów ekonomicznych, koncentrując się zamiast tego na studentach zagranicznych, pracownikach tymczasowych i osobach ubiegających się o azyl.
Jej zdaniem przyrost liczby mieszkańców o 600 tysięcy w ciągu pięciu lat bardzo niekorzystnym zjawiskiem. Twierdzi, że choć zrównoważona imigracja zawsze była ważnym elementem modelu rozwoju naszej prowincji, otwarcie drzwi na oścież dla wszystkich i każdego z całego świata sprawiło, że nasze szkoły, oddziały ratunkowe i systemy pomocy społecznej zostały zalane zbyt dużą liczbą ludzi w zbyt krótkim czasie.
I pyta: Czy można się zatem dziwić, że nasi nauczyciele i uczniowie mają tak duże trudności związane ze złożonością pracy w klasach i ich przepełnieniem?
Plany na ożywienie rozwoju Alberty

premier Alberty, Danielle Smith | official photo
Podsumowując, wobec niskich cen ropy, wymykającej się spod kontroli federalnej polityki imigracyjną prowadzących do pogłębiania się deficytów budżetowych, przedstawia swój program: zasobności Funduszu Dziedzictwa Alberty do 2050 roku, budowę nowych rurociągów na zachodnim wybrzeżu. Będziemy także współpracować z naszymi znakomitymi kanadyjskimi przedsiębiorstwami rurociągowymi nad zwiększeniem przepustowości rurociągów prowadzących na południem, zapowiada.
W jej planach mieszczą się także pomysły uzyskania dostępu do portów głębokowodnych dla surowców energetycznych z Alberty – w prowincjach atlantyckich, Quebecu oraz nad Zatoką Hudsona.
Chce podwoić przepustowość rurociągów w ciągu najbliższych dziesięciu lat i zwiększyć wydobycie: Nie pozwolimy, aby najcenniejsze złoża surowców naturalnych Alberty i Kanady, warte niemal 10 bilionów dolarów, pozostały pod ziemią ze szkodą dla milionów Kanadyjczyków.
Wszystko to brzmi jak tani populizm, który może mieć niestety zgubne skutki dla środowiska i przyszłości ludów tubylczych – jeśli przypomnimy sobie głośne protesty społeczności Wet’suwet’en z Brytyjskiej Kolumbii zobrazowane w filmie „Yintah”.
Jej intencja została wyrażona wprost: nie chce, by podatnicy Alberty dalej subsydiowali resztę Kanady, by granice były „zalewane nowymi przybyszami” i by oni nie zajmowali bezpłatnego dostępu do programów społecznych, które należą do najhojniejszych w kraju.
Zapowiadając referendum wskazuje na zagadnienia, o które rząd prowincjonalny zamierza zapytać mieszkańców Alberty (niniejsze tłumaczenie nie jest oficjalnym tłumaczeniem dokumentów referendalnych Alberty – wyjaśnienie KMM.):
- Czy popierasz przejęcie przez rząd Alberty większej kontroli nad imigracją w celu ograniczenia jej do bardziej zrównoważonego poziomu, nadania pierwszeństwa migracji ekonomicznej oraz zapewnienia mieszkańcom Alberty pierwszeństwa w dostępie do nowych miejsc pracy?
- Czy popierasz wprowadzenie przez rząd Alberty ustawy stanowiącej, że wyłącznie obywatele Kanady, osoby posiadające prawo stałego pobytu oraz osoby posiadające status imigracyjny zatwierdzony przez Albertę będą uprawnione do korzystania z programów finansowanych przez prowincję, takich jak opieka zdrowotna, edukacja i inne usługi społeczne?
- Zakładając, że wszyscy obywatele i osoby posiadające prawo stałego pobytu nadal będą uprawnieni do korzystania z programów wsparcia społecznego na dotychczasowych zasadach, czy popierasz wprowadzenie przez rząd Alberty ustawy wymagającej, aby wszystkie osoby posiadające tymczasowy legalny status imigracyjny zamieszkiwały w Albercie przez co najmniej 12 miesięcy, zanim uzyskają prawo do korzystania z jakichkolwiek programów wsparcia społecznego finansowanych przez prowincję?
- Zakładając, że wszyscy obywatele i osoby posiadające prawo stałego pobytu nadal będą uprawnieni do korzystania z publicznej opieki zdrowotnej i edukacji na dotychczasowych zasadach, czy popierasz pobieranie przez rząd Alberty rozsądnej opłaty lub składki od osób posiadających tymczasowy status imigracyjny i mieszkających w Albercie za korzystanie przez nie oraz ich rodziny z systemów opieki zdrowotnej i edukacji?
- Czy popierasz wprowadzenie przez rząd Alberty ustawy wymagającej od osób chcących głosować w wyborach prowincjonalnych przedstawienia dowodu obywatelstwa, takiego jak paszport, akt urodzenia lub karta obywatelstwa?
Dla zwiększenia finansowej pozycję „Alberty w ramach zjednoczonej Kanady”, chce też zaproponować kolejne pytania referendalne:
- Aby to rządy prowincji, a nie rząd federalny, wybierały sędziów powoływanych do prowincjonalnych sądów King’s Bench oraz sądów apelacyjnych.
- Aby zlikwidować niewybierany w wyborach federalny Senat.
- Aby umożliwić prowincjom rezygnację z udziału w programach federalnych ingerujących w obszary kompetencji prowincji, takie jak opieka zdrowotna, edukacja i usługi społeczne, bez utraty związanych z nimi środków federalnych, które mogłyby zostać wykorzystane na własne programy społeczne prowincji.
- Aby lepiej chronić prawa prowincji przed ingerencją federalną poprzez nadanie ustawom prowincjonalnym, dotyczącym obszarów kompetencji konstytucyjnych prowincji lub kompetencji dzielonych z federacją, pierwszeństwa przed ustawami federalnymi w przypadku wystąpienia między nimi sprzeczności.
W lutym pytania o oddzielenie się Alberty od Kanady nie było, ono zostało dodane w maju i brzmi:
- Czy Alberta powinna pozostać prowincją Kanady, czy też rząd Alberty powinien rozpocząć proces prawny wymagany przez Konstytucję Kanady w celu przeprowadzenia wiążącego referendum prowincjonalnego w sprawie ewentualnego oddzielenia Alberty od Kanady?
Co gorsza, wbrew protestom Indian, pytanie nr 10 będzie liczone jako pierwsze, przed pozostałymi dziewięcioma.
Stay Free Alberta – separatyzm i pytania o zagraniczne wpływy
Wszelkie duże protesty są ostatnio komentowane jako prawdopodobnie inspirowane przez Rosję liczącą na globalną destabilizację „świata zachodniego”. Ta sama obawa pojawia się w przypadku separatystów z Alberty.
Oni, znani jako Stay Free Alberta (SFA), w przeciwieństwie do w miarę zachowawczej premier Smith, nie kryją swoich zamiarów, mówiąc wprost: nie chcemy być częścią Kanady.
Różnice między premier Smith a SFA polegają na tym, że jej pytanie dotyczy rozpoczęcia procesu prowadzącego do przyszłego referendum o niepodległości, a ci drudzy chcą zapytać wprost o to, czy Alberta ma wystąpić z Kanady i stać się niepodległym państwem.
SFA są reprezentowani przez dwóch znanych działaczy politycznych – Mitcha Sylvestre’a i Jeffrey’a Ratha. Pierwszy to przedsiębiorca związany z lokalną strukturą partii konserwatywnej od dawna zaangażowany w działalność na rzecz niepodległości Alberty. Drugi to prawnik firmujący wszelkie prawne aspekty inicjatywy SFA. Co ciekawe, Rath prowadził niegdyś sprawy Pierwszych Narodów przeciwko władzom federalnym i prowincjonalnym, między innymi dotyczące roszczeń traktatowych, które dziś są powodem kłopotów SFA.
Sprawy traktatowe kanadyjskie prawo wymuszają konieczność uwzględniania indiańskiego głosu w takich sprawach. I SFA musi czekać na rozstrzygnięcie Sądu Apelacyjnego. Rath to wie, bo przez wiele lat … bronił konstytucyjnego obowiązku konsultacji z narodami tubylczymi Kanady. Dziś odrzuca zarzut ich lekceważenie, bo uważa, że to może nastąpić po referendum. Przywódcy indiańscy odpowiadają jednak inaczej: Alberta w ogóle nie może rozpocząć procedury odseparowania bez wcześniejszych konsultacji z First Nations…
Indianie wkraczają na scenę

Granice traktatów 6, 7 i 8, znaczących dla „sprawy Alberty”. Źródło: One Dish, One Mic | Facebook
I wokół tego toczy się pewnie jeden z najważniejszych wątków tego referendum: co można zrobić bez konsultacji z Pierwszymi Narodami. SFA ma zebrane wymagane minimum podpisów pod swoją inicjatywą referendalną, ale do dnia referendum nie został ogłoszony werdykt Sadu Apelacyjnego Alberty w sprawie legalności inicjatywy SFA. Pytanie, na jakie musi odpowiedzieć Sąd, dotyczy właśnie tego problemu: czy inicjatywa referendalna mogła w ogóle się rozpocząć bez konsultacji z Pierwszymi Narodami?
Sąd pierwszej instancji w maju 2026 r. uchylił decyzję zatwierdzającą obywatelską inicjatywę referendalną ze względu na niewypełnienie obowiązku konsultacji z Pierwszymi Narodami. Rząd Alberty oraz Stay Free Alberta (uwaga, występują w tej sprawie razem!) tę ocenę podważają. Sąd Apelacyjny musi więc teraz ocenić, czy uruchomienie procedury referendalnej mogło potencjalnie naruszać prawa traktatowe Indian, czy też obowiązek konsultacji powstawałby dopiero na późniejszym etapie.
Może się więc okazać, że właśnie „kontekst indiański” będzie kluczowym dla całej tej sprawy referendum w Albercie: prawa traktatowe mogą mieć zasadnicze znaczenie dla możliwości oddzielenia Alberty od Kanady. Pojawia się sprawa „indiańskiej interpretacji traktatów” jako porozumień o wspólnym korzystaniu z ziemi, a nie o jej całkowitym oddaniu Koronie. Warto wyjaśnić, że Kanada należy do Brytyjskiej Wspólnoty Narodów (Commonwealth of Nations), ale nie oznacza to, że podlega Wielkiej Brytanii, choć odwołania do sumienia królowej pojawiały się we wcześniejszych protestów Idle No More! czy Every Child Matters.
Cierra Bettens w swoim artykule dla ATPNnews[2] „Beyond the ballot: Why the Alberta referendum is about more than separation” przywołuje dość podobny przykład z 1995 r. podczas przygotowań do referendum w sprawie separacji Quebecu, kiedy Kri z Eeyou Istchee przeprowadzili własne głosowanie. Pytali, czy zgadzają się na oddzielenie ich narodu i tradycyjnego terytorium od Kanady wraz z Quebekiem. Wtedy 96,3% głosujących Kri sprzeciwiło się takiemu rozwiązaniu.
Bettens wskazuje na to, że narody indiańskie nie muszą akceptować założenia, iż decyzja mieszkańców prowincji automatycznie rozstrzyga również o przyszłości ich terytoriów.
Inna dziennikarka, Leanne Sanders, w tekście „Alberta pushing ahead with question on separation on fall referendum ballot, in spite of court ruling” [3] pół roku wcześniej przypomina, że sędzia Alberta Court of King’s Bench, czyli sądu pierwszej instancji, uchyliła zatwierdzenie obywatelskiej inicjatywy separatystycznej z powodu niewypełnienia obowiązku konsultacji z Pierwszymi Narodami. Sama Smith uznała, że sąd błędnie zastosował obowiązek konsultacji i zapowiedziała apelację.
Podobno ta decyzja sądu sprowokowała premier Smith do dodania pytania 10. o rozpoczęcie procedury prowadzącej do przyszłego referendum, choć jednocześnie zadeklarowała, że „osobiście popiera pozostanie Alberty w Kanadzie”.
To wystarczyło przywódcy indiańskim, by zarzucili władzom Alberty próbę obchodzenia konstytucyjnie chronionych praw traktatowych i podważania znaczenia sądów.
Mało tego, podczas spotkania w Calgary wodzowie reprezentujący narody objęte traktatami nr 6, 7 i 8 jednomyślnie przyjęli rezolucję wzywającą Królewską Kanadyjską Policję Konną (RCMP) do zbadania, czy działania Danielle Smith i przedstawicieli rządzącej UCP mogą stanowić zdradę w rozumieniu art. 46 kanadyjskiego kodeksu karnego.
Zarzucili rządowi prowincjonalnemu, że podejmuje działania zagrażające integralności Kanady oraz atakujące prawa traktatowe Pierwszych Narodów.
Jeden z nich, wódz Sheldon Sunshine ze Sturgeon Lake Cree Nation zarzucił rządowi wprost: dostosowujecie procedury polityczne do oczekiwań ruchu separatystycznego.
Traktaty po kanadyjsku
Traktaty kanadyjskie podpisywane między narodami tubylczymi z państwem kanadyjskim lub Koroną mają nieco inny charakter niż te bardziej znane z USA. U południowego sąsiada traktaty były podpisywane przez rząd federalny z narodami uznawanymi za odrębne wspólnoty polityczne, mniej więcej od końca XVIII w. do 1871 r., kiedy zarzucono politykę traktatową na rzecz siłowego spychania Indian do rezerwatów.
W Kanadzie traktaty były podpisywane (od połowy XVIII w. do 1921 r.) między narodami indiańskimi a Koroną brytyjską. Z punktu widzenia „sprawy Alberty’ ważne są trzy: 6, 7 i 8.
Traktat nr 6 obejmuje obszary dzisiejszych prowincji Saskatchewan i Alberta. Zawiera porozumienia w sprawie pomocy Korony na rzecz biednych, głodujących i chorych Indian (zwłaszcza Cree i Nakota) oraz przewidywała wsparcie dla społeczności rozpoczynających uprawę ziemi. Traktat 7 to w dużej mierze dokument podpisany z przedstawicielami plemion Siksika, Kainai, Piikani, Tsuut’ina i Stoney Nakoda, obejmując znaczne obszary południowej Alberty. To tu Korona zobowiązała się do utworzenia rezerwatów pod swą opieką, corocznych wypłat, zapewnienia narzędzi, zwierząt gospodarskich i wsparcia edukacyjnego. Traktat dopuszczał również prowadzenie polowań na osobno określonych warunkach. Traktat 8 to z kolei porozumienie obejmujące rozległe obszary północnej Alberty i sąsiednich regionów zawierane z Cree, Dene i innymi narodami z północy. Przedstawiciele Korony zapewniali, że podpisanie traktatu nie będzie oznaczać zbytniego ograniczenia możliwości polowania i łowienia ryb.
Traktaty na nowo?
Analitycy „sprawy Alberty” właśnie traktaty indiańskie wskazują jako te, które będą miały olbrzymie znaczenie dla ostatecznych rozstrzygnięć – począwszy od faktu, że Alberta jako prowincja została utworzona w 1905 roku, a więc po zawarciu traktatów nr 6, 7 i 8. To oznacza, że relacje traktatowe z Koroną są starsze od samej prowincji. Tak więc jakie prawo do rozstrzygania przyszłości terytoriów objętych traktatami mają mieszkańcy prowincji bez uwzględniania głosu beneficjantów traktatowych? Co stanie się z relacjami Alberty jako niepodległego państwa z ludami tubylczymi objętymi traktaty, które wykraczają poza granice prowincji? Co z ochroną praw Indian zagwarantowaną przez konstytucję kanadyjską po secesji Alberty, która traktatów nie podpisywała?
Secesjoniści oczywiście o tym nie myślą, nie myśli o tym premier Smith – jakby „problem indiański” w ogóle nie istniał. Mało tego, wręcz ignorują!
Gdy przywódcy Pierwszych Narodów wyrazili swoje obawy dotyczące secesji, urzędnicy premier Smith próbowali odwrócić uwagę od zobowiązań Korony, a zaczynali się skupiać na trudnych warunkach życia w niektórych społecznościach tubylczych.
Redaktor tubylczego portalu One Dish, One Mic 15 października pisał: W czerwcu Bruce McAllister, dyrektor wykonawczy biura premier Smith, zlekceważył obawy wodzów, określając je jako „nierealistyczne żądania”, i zasugerował, że ich postulaty mogłyby być łatwiejsze do zaakceptowania, gdyby ich społeczności były „wzorcami dobrobytu, bezpieczeństwa, silnych rodzin i rzeczywistej odpowiedzialności za własne działania”[4]. I stwierdza wprost: Zanim ktokolwiek zacznie rysować nową mapę, powinien potrafić wyjaśnić, co stanie się z obietnicami, które już wcześniej zostały na niej zapisane.
Pierwsze Narody powołują się także na Deklarację ONZ o prawach ludów tubylczych – szczególnie na zasady samostanowienia oraz wolnej, uprzedniej i świadomej zgody w tak ważnych sprawach.
Wydaje się, że Indianie i inne pierwsze narody mają dziś w rękach twarde prawne argumenty, ale – jak wiemy z życia – druga strona też nie spoczywa na laurach i próbuje czasami Indian wręcz szantażować.
Dość symptomatyczną sprawą jest konflikt między rządem Prowincji Alberta z Konfederacją Czarnych Stóp. 10 września 2026 r. Konfederacja poinformowała, że władze prowincji wstrzymały do czasu referendum prace prowadzone w ramach porozumienia międzyrządowego z 2017 r., które obejmuje m.in. rozwój gospodarczy, edukację, kulturę, sprawy społeczne, środowisko, ziemię i kwestie prawne. W 2026 r. funkcjonowało jedenaście aktywnych zespołów tematycznych. Choć Konfederacja zwróciła się do premier Danielle Smith z prośbą o wyjaśnienie przyczyn wstrzymania współpracy, powód wydaje się dość oczywisty.
Treść komunikatu prasowego brzmi następująco [5]:
Wodzowie Konfederacji Czarnych Stóp domagają się od rządu Alberty jednoznacznego pisemnego wyjaśnienia decyzji o zawieszeniu spotkań, komunikacji oraz działań prowadzonych w ramach Porozumienia o współpracy między rządem Alberty a Konfederacją Czarnych Stóp (Government of Alberta–Blackfoot Confederacy Protocol Agreement) do czasu zakończenia referendum prowincjonalnego zaplanowanego na 19 października 2026 roku.
Porozumienie o współpracy zostało zawarte w 2017 roku jako ramy współdziałania między Konfederacją Czarnych Stóp a rządem Alberty, oparte na zasadzie relacji między dwoma podmiotami sprawującymi władzę (government-to-government), w celu rozwijania przedsięwzięć przynoszących obopólne korzyści.
Na przestrzeni lat porozumienie przekształciło się w aktywnie funkcjonującą strukturę obejmującą jedenaście zespołów roboczych zajmujących się między innymi rozwojem gospodarczym i zatrudnieniem, kulturą, językiem i edukacją, sprawami społecznymi, środowiskiem i ziemią, zagadnieniami politycznymi i prawnymi, Deklaracją Narodów Zjednoczonych o prawach ludów tubylczych (UNDRIP) oraz Prawdą i Pojednaniem, mieszkalnictwem i działalnością policji.
Wodzowie oświadczają, że decyzja Alberty o zawieszeniu współpracy wstrzymuje działania już realizowane przez obie strony. Ustalono plany pracy, opracowano zakresy zadań i zasady funkcjonowania zespołów (Terms of Reference), zaangażowano specjalistów, a poszczególne inicjatywy były rozwijane w ramach istniejących zespołów roboczych.
Latem 2026 roku odwołano zaplanowane spotkania między przedstawicielami Konfederacji Czarnych Stóp a ministerstwami Alberty oraz przerwano komunikację.
Po podjęciu prób uzyskania wyjaśnień Konfederacja Czarnych Stóp została poinformowana, że za pośrednictwem Ministerstwa ds. Relacji z Ludnością Tubylczą (Ministry of Indigenous Relations) przekazano ministerstwom prowincjonalnym polecenie wstrzymania dalszej komunikacji oraz prac rozwojowych prowadzonych w ramach Porozumienia o współpracy do czasu zakończenia referendum 19 października.
Wodzowie kwestionują również moment podjęcia przez Albertę decyzji o zawieszeniu współpracy, zwracając uwagę na aktualną sytuację finansową prowincji.
Zgodnie z aktualizacją prognozy budżetowej Alberty za pierwszy kwartał, w roku budżetowym 2026–2027 przewidywana jest nadwyżka w wysokości 2 miliardów dolarów.
Zdaniem wodzów utrzymywanie zawieszenia współpracy rodzi pytania o to, dlaczego wcześniej przyjęte zobowiązania i inicjatywy realizowane w ramach Porozumienia o współpracy nie mogą być kontynuowane.
Z Konfederacją Czarnych Stóp nie przeprowadzono konsultacji w sprawie decyzji o zawieszeniu prac. Nie otrzymała ona również jednoznacznego wyjaśnienia powodów tej decyzji.
Wodzowie domagają się pisemnej odpowiedzi od premier Alberty Danielle Smith oraz minister ds. relacji z ludnością tubylczą Rajan Sawhney, wyjaśniającej:
- powody zawieszenia współpracy;
- kto wydał ministerstwom prowincjonalnym polecenie wstrzymania działań;
- jakie konkretnie prace zostały objęte zawieszeniem;
- kiedy zostanie wznowiona współpraca prowadzona w ramach Porozumienia.
Wodzowie wzywają rząd Alberty do przejrzystości działań i oczekują bezpośredniej pisemnej odpowiedzi dotyczącej zawieszenia współpracy oraz dalszego funkcjonowania Porozumienia.
Manitoba o Albercie
Smaczkiem całej tej sprawy jest głos sąsiedniej Manitoby. Premierem tej prowincji jest Wab Kinew, Indianin z plemienia Anishinaabe. 26 maja 2026 roku, podczas spotkania premierów zachodnich i północnych prowincji Kanady w Kananaskis, doszło do bezpośredniej wymiany zdań między nim a premierką Alberty. Gdy Smith mówiła, że obowiązek konsultacji z Pierwszymi Narodami nie powinien obejmować obywatelskich inicjatyw referendalnych, Kinew przypomniał jej, że to obowiązek leżący na barkach przedstawicielki rządu Alberty.

premier Manitoby, Web Kinew
To właśnie on wskazał na istotne dla Indian zagrożenie: powstanie nowej granicy międzynarodowej wokół Alberty mogłoby ograniczyć wykonywanie praw traktatowych Indian, zwłaszcza prawa do polowań i rybołówstwa, a przede wszystkim oznaczałoby przecięcie historycznych terytoriów narodów indiańskich nową granicą państwową.
Kilka dni przed referendum Kinew zwrócił się do mieszkańców Alberty, tym razem bezpośrednio zachęcając ich do głosowania za pozostaniem w Kanadzie: „Kochamy Albertę tutaj, w Manitobie” [6] i porównał możliwość utraty Alberty do wyobrażenia sobie rodziny bez jednego z jej ukochanych członków.
Co dalej?
Nie wiadomo kiedy poznamy wyniki referendum. Pocieszające na tym etapie jest to, że poparcie kluczowego dla separacji pytania 10. przez większość głosujących nie oznacza automatycznie wystąpienia Alberty z Kanady. Rozporządzenie rządowe Order in Council 160/2026 z 28 maja 2026 r. wskazuje wprost, że jest to proces konsultacyjny, czyli stanowi wyraz stanowiska głosujących, a nie nakłada automatycznego obowiązku rozpoczęcia procedury secesyjnej.
Sprawy nie można jednak lekceważyć, bo znikoma różnica w wyniku głosowania może zachęcić separatystów do ponownego ataku.
Krzysztof M.Mączkowski
[1] Pełne wystąpienie premier Danielle Smith: https://www.alberta.ca/article-premiers-address-to-the-province-february-2026
[2] Cierra Bettens, Beyond the ballot: Why the Alberta referendum is about more than separation, https://www.aptnnews.ca/infocus/beyond-the-ballot-alberta-referendum-is-about-more-than-separation/, 5 października 2026.
[3] Leanne Sanders, Alberta pushing ahead with question on separation on fall referendum ballot, in spite of court ruling, https://www.aptnnews.ca/national-news/alberta-pushing-ahead-with-question-on-separation-on-fall-referendum-ballot-in-spite-of-court-ruling/, 21 maja 2026.
[4] One Dish, One Mic , Alberta Wants Out. The Treaties Aren’t Going Anywhere. https://www.facebook.com/OneDishOneMic/posts/pfbid02LDMu7vHn8qVr3LUGqhLWyPFMbQGFpaxSqBRJEyt9dh1QsN1aQuDVJ8n527R3MqUTl, 15 października 2026.
[5] BLACKFOOT CONFEDERACY CHIEFS SEEK EXPLANATION FOR ALBERTA’S PAUSE OF PROTOCOL AGREEMENT WORK UNTIL AFTER OCTOBER 19 REFERENDUM, https://blackfootconfederacy.ca/blackfoot-confederacy-chiefs-seek-explanation-for-albertas-pause-of-protocol-agreement-work-until-after-october-19-referendum/, 10 sierpnia 2026
[6] Eddie Huband, Vote to stay in Canada’: Premier Kinew to Albertans as referendum advance voting underway, https://winnipeg.citynews.ca/2026/10/14/premier-kinew-message-alberta-referendum/, 14 października 2026.
fot. tytułowa: Chris Henry | unsplash.com | https://unsplash.com/@chrishenryphoto