Wyspa Żółwia 8/2024

Magazyn Wyspa Żółwia, skupia się, generalnie rzecz ujmując, na Ameryce Północnej, ale teraz, w ramach małego eksperymentu, przekracza Rio Grande del Norte i swym zainteresowaniem obejmuje tę część kontynentu, który powszechnie nazywamy Ameryką Łacińską. A którego prawie wcale nie znamy, mimo że wydaje się nam (bardzo) znany.

„Ameryka Łacińska”… Nie lubię tego określenia. Wprowadza zbyt wiele uproszczeń, przekłamań i tworzy mnóstwo stereotypów. Sugeruje wspólnotę kulturową opartą li tylko na chrześcijaństwie i przez to pomija wielobarwność kulturową całego pokaźnego obszaru Ameryki Środkowej i Południowej. A różnic między tradycjami tubylczymi np. północnego Meksyku, środkowej Brazylii i południowej Argentyny jest co niemiara! Nawet laicy wiedzą, że Indianie Amazonii są inni od swoich indiańskich braci i sióstr z Andów lub półwyspu Jukatan.

Znacznie bardziej podoba mi się nazwa Ñameryka autorstwa Martina Caparrosa (autora książki pod takim samym tytułem), który powołuje się na „łacińskoamerykańską wspólnotę literki Ñ” charakterystyczną dla języka hiszpańskiego, co jednak nie do końca oddaje charakter całego
kontynentu, bo wyklucza np. obszary zajęte przez dzisiejszą Brazylię, jak wiadomo, z portugalskim językiem urzędowym, czy Gujanę Francuską.

Pojęcie „Ameryka Łacińska” narzuca ludom tubylczym rolę poślednią, pozycję „tego gorszego” i służącego. „Pomaga” w tym historia i literatura, ta sprzed wieków, ale i współczesna. Pokazują jak wiele wspólnot tubylczych, poszczególnych Indian, jest traktowanych jako przedmiot kolonizacji i eksterminacji do dziś. Rola Indios, jako parobków właśnie, pokazuje, że tubylcy z tej części kontynentu są nadal eksterminowani, okradani i po prostu traktowani gorzej.

Na marginesie: tak jak w USA dyskusja wokół używania pojęć „Indianie, indiański” dopuszcza wielość określeń (mamy więc i American Indians, i Native Americans, i Indigenous Peoples), tak w Ameryce poniżej Rio Grande słowo „Indianin” jest – generalnie rzecz ujmując – traktowane jako obelga, synonim poniżenia i służalczości. Tu najlepiej odwoływać się do Indigenas, owej tubylczości, albo najlepiej używając nazw poszczególnych społeczności, co jest zresztą najlepszą zasadą w obu Amerykach.

Historia tej części Ameryki, bardzo burzliwa, krwawa, niejednoznaczna, skomplikowana przez setki lat liczącą grę wielkich aktorów światowej polityki – wpierw mocarstw Europy, ale potem także Stanów Zjednoczonych, Rosji, a obecnie również i Chin – prawie zawsze skazuje ludy tubylcze na życie w gorszych warunkach, w biedzie, głodzie i z perspektywą dewastacji i utraty ziemi. Prawie każda próba odzyskania „indiańskiego głosu dumy”, wywalczenia praw do samostanowienia gospodarczego, politycznego są traktowane przez tych samych wielkich aktorów polityki jako przejaw lewackiego populizmu czy komunizmu. A to, że my, w Polsce, łykamy te sensacje bez żadnej refleksji, udowadnia jak niewiele o tej części Ameryki wiemy.

„Ameryka Łacińska” kojarzy się nam z wielobarwnym folklorem meksykańskiego Święta Zmarłych, z pielgrzymkami do Matki Boskiej z Guadapule, charakterystycznymi kapelusikami boliwijskich kobiet wystających na lokalnych kiermaszach, żenującymi niekiedy opowieściami Wojciecha Cejrowskiego o odwiedzanych wioskach w Amazonii; coś tam wiemy o gauchos z argentyńskich stepów. Gdyby jednak zapytać o coś dokładnie, ugrzęźniemy w niewiedzy.

Właśnie pozorność wiedzy o tej Ameryce, i chęć zmiany tego (wszak „Wyspa Żółwia” na poczucie misyjności) sprowokowała mnie do zaproszenia Autorek i Autorów znających tamtejsze realia do opublikowania swoich tekstów i przemyśleń. Z racji ograniczonego miejsca w Magazynie, publikujemy tylko część tekstów o bogactwie kulturowym Ameryki tubylczej, nazywając ten zeszyt najlepszym chyba tytułem: Na południe od Rio Grande bardzo symbolicznie ogarniając ten obszerny teren. Może jeszcze tu kiedyś wrócimy…

Liczę na to, że dzięki temu numerowi „Wyspa Żółwia” dotrze do nowego kręgu czytelników, którzy z życzliwością przyjmą nasz Magazyn, ale i sięgną „na drugi brzeg Rio Grande” i dowiedzą się czegoś więcej o sprawach „Indian z północy”?

A może dzięki temu, zyskamy nowych Autorów_rki?

Krzysztof M. Mączkowski

****

Zawartość numeru 8/2024:

  1. „Jak robić kokosy na Karaibach. Rozmowa z rodziną Chiari z Guna Yala” – Waldemar Kuligowski;
  2. „„Wszyscy jesteśmy indigenas” – Szymon Opryszek;
  3. „Zwierzęce alter ego. Naguale, tonale i inni mezoamerykańscy nieludzcy towarzysze” – Ola Synowiec;
  4. „Huaorani, ludzie, którzy się nie poddają” – Magdalena Krysińska-Kałużna;
  5. „Lekil Kuxlejal: Symulakrum Vs. Pluriwersum” – Marcin Jacek Kozłowski;
  6. „Obrazy przeszłości, czyli kolonialne malowidła ścienne z Chajul w Gwatemali” – Katarzyna Radnicka-Dominiak;
  7. Indiański Cambridge w ramach projektu 'Erasmus +’” – Cezary Cieślak;

 

# Wyspa Żółwia 08 po pobrania